Przeskocz nawigację.

Wędkarstwo po roku 1945

Po wojnie na terenie województwa krakowskiego kontynuowały działalność wszystkie przedwojenne towarzystwa wędkarskie oraz powstałe w r. 1945 nowe: Towarzystwo Wędkarskie "Szczupak".

Wznowienie działalności ZSTW w tym samym zakresie, co przed wojną nastąpiło w lutym 1947 roku na zjeździe delegatów towarzystw wędkarskich. Postanowiono kontynuować wydawanie "Wiadomości Wędkarskich" od marca 1948 r. oraz zrealizowano II wydanie książki F. Choynowskiego. Skoncentrowano się na przywróceniu Związkowi i wędkarzom tych wszystkich osiągnięć, jakie zdobyto w przedwojennej działalności i na dostosowaniu się Związku do nowych warunków ustrojowych.

Niestety, już we wrześniu 1949 r. decyzją władz Związek Sportowych Towarzystw Wędkarskich został zawieszony a majątek przejęty przez kuratorów. Powołano 12-to osobową Główną Radę Wędkarską, w której tylko 3 osoby wywodziły się z byłego ZSTW, pozostałe wyznaczyły instytucje państwowe: 3 ministerstwa, Związek Samopomocy Chłopskiej, Centrala Rybna, Instytut Badawczy Leśnictwa, "Prasa" i dla okrasy Zakład Ichtiobiologii SGGW. Wymieniam te instytucje celowo dla ilustracji metod, za pomocą których władze "reformowały" wędkarstwo.

Aby nie rozwodzić się nad faktami, które miały pozorować "przekształcenie" ZSTW w nową organizację wędkarską ściśle nadzorowaną przez władze odnotować należy, że został zwołany przez kuratora Nadzwyczajny Walny Zjazd Delegatów ZSTW i w jego trakcie postanowiono powołać Polski Związek Wędkarski, który przejął majątek towarzystw, przemianowanych na Koła Wędkarskie. A ponieważ osobowość prawną posiadał wg nowego statutu tylko Zarząd Główny PZW, dotychczasowi właściciele tego majątku, którzy tworzyli go olbrzymim społecznym wysiłkiem nie mogli nim dysponować według własnego uznania. Przykładem było anulowanie uchwały likwidującego się towarzystwa wędkarskiego, które swoje schronisko wędkarskie w Łopusznej postanowiło przekazać nie PZW lecz Uniwersytetowi Jagiellońskiemu. W sumie była to bezwzględna ingerencja władz w celu likwidacji ZSTW, który oskarżono o elitarność nie do pogodzenia z zaprowadzonym ustrojem i robotniczo-chłopską równością. Było to jednak, jak się okazało równanie w dół. Szybki napływ dużej ilości nowych członków bez wędkarskiej "kindersztuby", spowodowała upadek etyki wędkarskiej i pospolite kłusownictwo członków PZW, a powszechność dostępu do wód za jednolitą opłatą, co było przedmiotem dumy ówczesnych władz była przyczyną, że na wody zagospodarowane dzięki pracy dotychczasowych dzierżawców, opiekunów i gospodarzy napłynęły falangi "mięsiarzy", co to " nie siejąc i nie orząc" chcieli tylko korzystać z cudzej pracy. Nic dziwnego, że gospodarzom opadały ręce i chęci do dobrej pracy.

Dla terenowych organizacji wędkarskich, czyli towarzystw przekształcanych w koła był to okres chaosu, który nie ominął również i wędkarstwa krakowskiego. Przetasowania personalne, niejasne stosunki prawne, dotyczące zarówno korzystania z wód, jak i kontaktów z władzami, których kompetencje się często zmieniały, niezrozumiałe nieraz dyspozycje centrali, napływ nowych członków ? wszystko to komplikowało pracę działaczom w terenie.

Ale w nowej organizacji wędkarstwa polskiego trzeba podkreślić również i pozytywy. Za najważniejszy uznałbym ułatwiony dostęp do wód. Władze, podkreślając troskę o tzw. masy pracujące i racjonalny wypoczynek ludzi pracy ułatwiały organizacjom PZW przejmowanie wód, głównie rzek w użytkowanie. Tylko zawodowi rybacy zrzeszeni w PGRybach zazdrośnie strzegli swoje wody przed wędkarzami, ale i oni musieli udostępniać część swoich akwenów do wędkowania.

Rozpoczęto działalność wydawniczą pod auspicjami PZW. Niestety, już na początku roku 1951 działalności tej władze zadały poważny cios. Rzekomo z braku papieru cofnięto licencję na wydawanie "Wiadomości Wędkarskich". Przez długie 54 miesiące, czyli prawie cztery i pół roku wędkarze pozbawieni byli swojego czasopisma.

W tej sytuacji pierwszy Kraków postanowił wydawać własny biuletyn i uzyskał na to zezwolenie lokalnych władz. W maju1955 roku ukazał się pierwszy numer biuletynu pod nazwą "WĘDKARZ ? Miesięcznik Zarządu Okręgowego PZW w Krakowie.". Były to tylko cztery strony gazetowego formatu, ale pierwszy krok został zrobiony. Do grudnia 1955 r. ukazało się 8 numerów "Wędkarza". W ślad za Krakowem poszły Katowice, przepraszam ? wówczas jeszcze Stalinogród, wydając niestety tylko dwa numery "Śląskiego Wędkarza", w czerwcu i podwójny za listopad i grudzień. "Warszawski Wędkarz" ukazał się tylko raz, w listopadzie 1955 r. Wszystkie przestały wychodzić po odzyskaniu licencji przez "Wiadomości Wędkarskie", które ponownie pojawiły się w listopadzie 1955 r. i na szczęście, ? chociaż okresami z dużymi kłopotami ? wychodzą do dzisiaj.

W następnych latach i dekadach działalność krakowskich wędkarzy koncentrowała się na pozyskiwaniu nowych wód, czasem nawet nieużytków, które doprowadzano do porządku i zarybiano oraz na sporcie wędkarskim, który w środowisku krakowskim cieszył się dużą popularnością wydając wielu wspaniałych zawodników, zdobywców czołowych miejsc i cennych nagród na zawodach w kraju i zagranicą.

Polacy wędkujący pod zaborem pruskim, zwłaszcza wędkarze śląscy, nie mieli tak dogodnych warunków do organizowania się, jak wędkarze w Galicji. Brak było szkół wyższych z przewagą polskich uczonych i wykładowców, wychowujących elity intelektualne, przodujące w inicjatywach rozwojowych społeczeństwa polskiego, składającego się w tym regionie głównie z ludności robotniczej i chłopskiej. A dla nielicznych działaczy polskich zadaniem głównym, ważniejszym niż gospodarka, w tym i gospodarka rybacka, było utrzymanie polskości na tych ziemiach: języka polskiego, polskich szkół, obyczajów, słowem kultury polskiej i obrona przed totalnym zniemczeniem.

Nie mniej jednak wędkarstwo, jako forma aktywności rekreacyjnej było na Śląsku, zwłaszcza wśród robotników bardzo popularne. Nie bez znaczenia było również uzupełnianie tą drogą ubogiej diety mięsnej, zwłaszcza biedniejszych rodzin.

Trzeba też pamiętać, że powojenny Śląsk (mówię zarówno o I wojnie światowej jak i o II-giej) składał się jakby z trzech odrębnych części, kształtowanych kulturowo i cywilizacyjnie przez trzy odrębne organizmy polityczne, zupełnie odmiennie podchodzące do polskiej ludności tych terenów.

Pierwszą częścią był tzw. Górny Śląsk, wchodzący w skład cesarstwa niemieckiego, region uprzemysłowiony, pełen kopalń i zakładów metalurgicznych, degradujących środowisko naturalne, w tym i wody na tym terenie.

I był Śląsk Cieszyński, wchodzący w skład wielonarodowego cesarstwa Habsburgów, gdzie polityka narodowościowa była bardzo liberalna, pozwalająca na utrzymanie i kultywowanie narodowych cech, języka i kultury miejscowej ludności, która mogła organizować się w wielu instytucjach: naukowych, gospodarczych, społecznych, kulturalnych, sportowych itp.

A na styku tych dwóch niemieckojęzycznych zaborów znalazło się Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie pod władzą carskiej Rosji, gdzie w akcji rusyfikacyjnej brutalnie likwidowano wszelkie przejawy politycznej, edukacyjnej i społecznej działalności Polaków i podejrzliwym okiem patrzono na inne organizacje o gospodarczych celach.

Z powyższych więc, ale najogólniejszych przyczyn wędkarstwo na wymienionych obszarach kształtowało się odmiennie i w innych latach.

Na Górnym Śląsku polskich organizacji wędkarskich nie było. Najatrakcyjniejsze pod względem rekreacyjnym wody zajmowały różne sportowe organizacje niemieckie, ale bardzo ekskluzywne, złożone z niemieckich elit administracyjno- gospodarczych, do których dostęp, choćby z racji wysokich składek i opłat był dla Polaków raczej niemożliwy. Zresztą Śląsk był raczej ubogi w duże rzeki i naturalne jeziora, a na bardzo licznych, ale drobniejszych stawach i stawkach, gliniankach, powyrobiskowych zalewach, rzeczkach i rzeczułkach nikt nie dbał o rybostan, o zarybianie, nie prowadzono żadnej gospodarki rybackiej i łowiono ryby na dziko, czasem siecią, a często na wędkę, co było ulubioną rozrywką górników. Stąd i wątła była potrzeba łączenia się Polaków-wędkarzy w organizacje.

Inaczej było na Śląsku Cieszyńskim. Tam idee Krajowego Towarzystwa Rybackiego były bardzo żywe, trafiły bowiem na grunt już poniekąd przygotowany, jako że istniała już na tym terenie gospodarka rybacka, prowadzone były wylęgarnie pstrąga (w Brennej i w Wiśle Czarnem) i hodowle ryb we włościach wielkich właścicieli ziemskich. Należy tu podkreślić ogromne zasługi dwóch hodowców ryb i promotorów nowoczesnej gospodarki rybackiej. Byli to Tomasz Dubisz (1813-1888), twórca nowoczesnego systemu hodowli karpia oraz Paweł Morcinek (1851-19... ?), uczeń i współpracownik Dubisza. I chociaż wędkarstwo jako sport nie było wówczas w cieszyńskim rozpowszechnione istniała już baza, rybne wody nizinne i górskie. Wprawdzie I wojna światowa poważnie zniszczyła ten dorobek, powojenne kłusownictwo przybrało kolosalne rozmiary, ale dzięki mobilizacji sił i energii ludzi, którym idee KTR-u były bliskie, rozpoczęto walkę o odnowę rybactwa na wodach cieszyńskich. Jednym z wyrazów tej walki było założenie w sierpniu 1921 r. Śląskiego Towarzystwa Łowieckiego i Rybackiego w Cieszynie, gromadzące początkowo zaledwie 24 członków, którzy postanawiają nie tylko uprawiać łowiectwo i wędkarstwo jako sport, ale troszczyć się o przywrócenie zdewastowanego pogłowia zwierzyny i wyrybionych wód do pierwotnego i kwitnącego stanu. Pierwszym prezesem Towarzystwa został inż. Jan Karas, inspektor Lasów Państwowych. Do największych trudności w pracy zarządu należało przełamywanie postaw ludzkich nastawionych przede wszystkim na pozyskiwanie mięsa. Poziom etyki łowieckiej i rybackiej był bowiem niezmiernie niski. Ale były też sukcesy. Po pięciu latach działalności Towarzystwo liczyło już 366 członków, co potwierdzało potrzebę istnienia takiej organizacji. Wydzierżawia ona pierwsze tereny wędkarskie na Wiśle i Olzie, rozpoczyna je zarybiać rybą szlachetną z dzierżawionej wylęgarni i sprowadzoną z Nowego Targu.

Przez prawie dwadzieścia lat, do II wojny światowej rozwijało się Śląskie Towarzystwo Łowiecko-Rybackie i rósł jego dorobek. Zniszczyła je wojna i okupacja.

Nieco mniejsze tradycje miało Bielsko-Bialskie Towarzystwo Wędkarskie powstałe wg Pawła Stoka w roku 1925 lub 1926., które w r. 1933 liczyło 64 członków, a w 1937 już 138 wędkarzy.

Na terenie byłego zaboru rosyjskiego, w Sosnowcu, po I-ej wojnie światowej założono, (prawdopodobnie ok. roku 1920, jak twierdzą spadkobiercy ? członkowie Koła PZW Sosnowiec-Miasto) Towarzystwo Sportu Wędkowego w Sosnowcu, które w r. 1932 miało siedzibę przy Hucie "Milowice" i liczyło 17 członków. W roku 1936 powstały: w Dąbrowie Górniczej ? Sportowe Towarzystwo Wędkarskie, skupiające 36 wędkarzy, a w Czeladzi ? Towarzystwo Wędkarskie "Dunaj", liczące 20 członków, które przystąpiły do ZSTW. Tyle mówią oficjalne dane, zamieszczone m.in. w n-rze 1/1936 i 4/1976 "Wiadomości Wędkarskich".

Ale jak wynika z pracy kol. Alfreda Kwiatka, długoletniego działacza Z.O. w Katowicach, samodzielnych, nie zarejestrowanych oficjalnie w ZSTW organizacji wędkarskich było na Górnym Śląsku więcej. Powtórzę te informacje. I tak działacze Koła Katowice-Miasto twierdzą, że wędkarze katowiccy zorganizowali się już w roku 1926.

Koło Katowice-Janów podało, że wywodzi się z sekcji wędkarskiej, która powstała w r. 1933 przy Towarzystwie "Sokół", a następnie przystąpiło do Krajowego Towarzystwa Rybackiego.

Protoplastą obecnego Koła Chorzów Miasto ma być podobno Klub Wędkarski powstały w r. 1928 przy magistracie miasta Królewska Huta (dawna nazwa Chorzowa).

W Michałkowicach, Towarzystwo Wędkarskie powstało podobno w roku 1936.

Koło PZW w Rybniku ma się wywodzić z Towarzystwa Wędkarskiego, powstałego w r. 1937 przy Hucie "Silesia" i zrzeszającego wędkarzy, pracowników tego zakładu.

Jak wynika z powyższych, fragmentarycznych i niepełnych informacji, na Śląsku było wiele organizacji wędkarskich, w większości nieformalnych, opartych na towarzyskich koneksjach lub przynależności do jednego zakładu pracy i nigdzie nie rejestrowanych, ponieważ takiego obowiązku wówczas w zasadzie nie było. Potwierdza to fakt przystąpienia (już obowiązkowego) do PZW aż 27 organizacji wędkarskich, zarejestrowanych w ZSTW, z terenu powojennego województwa śląskiego. Nie wydaje mi się możliwe, aby wszystkie powstały w latach 1945-49.